ROZDZIAŁ 11!!!
PRZEPRASZAM,ŻE TAK BEZNADZIEJNIE PISZĘ ALE NIE KOMENTUJECIE (OPRÓCZ DANONKA),I MAM NADZIEJĘ,ŻE TO SIĘ ZMIENI....
I nagle...
zakręciło mi się w głowie,już miałam spadać ale Lou mnie przytrzymał
-J-ja nie chcę,proszę-szepnęłam
-Skarbie,przecież ja cię nie oddam,musimy jechać do lekarza
-i co jeszcze,a mój ojciec to wampir z "Hotel Transylwania"-pomyślałam
Lou ubrał mi kurtkę,on jest jak ninja bo kiedy on to zrobił,?? aa no tak ja w świecie "Antarktyka u Alex" jestem to wiele wyjaśnia.
#25 minut,później,przychodnia prywatna dla dzieci#
serio byliśmy w przychodni,może on mnie nie chce oddać.Lou trzymał mnie za rękę,prawdopodobnie żebym się nie wyrwała i weszliśmy zrobiłam krok w tył,ale Lou posłał mi uśmiech dla otuchy i prowadził mnie do recepcji,po rejestracji usiadł na krześle a mnie posadził na swoich kolanach.
-Alex Tomlinson-powiedział pani po 40 z miłym uśmiechem
wstałam z kolan Lou,ale nie chciałam iść,Boo Bear wziął mnie za rękę i wszedł do gabinetu.
Po badaniach Lou wziął receptę,i wyszliśmy z "psychiatryka" moim zdaniem to to nie przychodnia dla dzieci, tylko psychiatryk bo kto normalny ma zdjęcie Hagrida z Harrego Pothera no kto?? moje oczy musiały tak wyglądać jak zobaczyłam to zdjęcie "pięknego pana" o.O
Wsiadłam do samochodu,zapięłam pasy i oparłam głowę o szybę.
-Skarbie,pojedziemy po zakupy,i do apteki,dobrze-L
-T-TAK-A
po 5,może 6 minutach zasnęłam
#2,3 godziny,później,pokój Alex#
obudziłam się w swoim pokoju,koło mnie był Niall,robił coś na telefonie.Chciałam wstać,ale zakręciło mi się
w głowie.położyłam się znowu.
-Jak się czujesz??
-lepiej dz-dz-odpowiedziałam,ale straciłam głos,super teraz to mogę gadać do siebie,nawet nie zauważyłam,że Niall poszedł...gdzieś,zwinęłam się w kulkę i zakryłam się kołderką i zaczęłam płakać,słyszałam,że ktoś wchodzi i wtedy wspomnienie olej fesymistki,pokaż swe cycki,siedziałam z mamą na huśtawce przed domem i oglądamy zdjęcia jak byłam mała,a jak są jakieś słodkie to wrzucamy na facebooka.
Al,możesz mówić-spytał mnie Harry,a jak on ma tą piłę,jprdl kojarzy mi się to z ringiem
wyłoniłam się i zaprzeczyłam głową,wtedy wszedł jeszcze Li i Lou,
Masz syrop-H
Mam-Li
A łyżeczka-H
aaa,to Lou ma -Li
aa no tak-H
ONI MAJĄ ŁYŻECZKI,TY UMRZESZ-POWIEDZIAŁ GŁOSIK W MOJEJ GŁOWIE?? O TAK JEBNIĘTEJ GŁOWIE-POMYŚLAŁAM
#perspektywa,Lou#
moja malutka siostrzyczka jest chora,my tu gadu gadu a Al jest chora
No dalej Alex,to tylko syrop-Li
a Alex pokręciła głową na nie,Harry zaczął robić samolocik leci,a Alex widząc łyżkę stała się blada,Liam podszedł i szepnął jej coś na ucho a ona pokiwała głową a on ją przytulił
-Alex sie boi łyżeczek,więc odejdź Hazza-Li
Alex wtała i nagle upadła szybko do niej podbiegłęm,jej puls malał z każdą chwilą
-Dzwoń po karetkę-Lou
#10minut później,karetka przyjechałą#
weszli do domu,położyli ją na łóżku,stałem i patrzyłem,przyokazji przytulając się do Hazzy była cała nasza piątka.A Alex leżała cała blada miała sine usta
-Przynieś nosze,szybko-powiedział Lekarz... chyba nie jestem pewny,bo się nie znam
a tamten gościu wyleciał i wział ja na nosze.położyli ja na nie i zeszli w karetce jeszcze podłączyli
-Przykro mi panowie muszą osobno jechać-powiediał Rob,na plakietce było napisane,pokiwaliśmy głowami i zebraliśmy się w mniej niż 5 minut i pojechaliśmy do szpitala za karetką,która jechała na sygnałach a w pewnym momęcie wyprzedała wszystkie samochody i jechała szybko,a ja ja siedziałem i płakałem,no bo w końcu to moja siostra.
#1,5 godziny później#
siedzimy tu już od półtorej godziny,i nikt nie chce mi powiedzieć co się z nią dzieje,po chwili lekarz
wybiegł z sali a po chwili wbiegł z innymi lekarzami a za nimi pielęgniarka z no tym czymś co przywraca życie po tym jak serce się zatrzyma.CO!!!???!!? poderwałem się z miejsca i popatrzyłem na szybkę w której było dużo lekarzy i ją reanimowali,chłopcy podeszli i mnie przytulili
Lekarz pokręcił głową
czyli to koniec,jej już tu nie ma??
ale
nagle...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz